"Wyjątkowo drastyczna zbrodnia". Nowe ustalenia po zbrodni w Skawinie
W jednym z mieszkań przy ul. Niepodległości znaleziono w piątek ciała czterech osób – 27-letniej kobiety, jej 35-letniego męża, ich ośmiodniowej córki oraz 59-letniej matki kobiety. Wstępne wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że wszyscy zginęli od obrażeń zadanych ostrym oraz tępym narzędziem.
Wstępne wyniki sekcji zwłok
W poniedziałek przeprowadzono sekcje zwłok wszystkich ofiar. Jak przekazał prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, ich wyniki są zgodne z dotychczasową hipotezą śledczych. – Biegły medycyny sądowej w trakcie sekcji potwierdził u starszej kobiety obrażenia głowy zadane ciężkim narzędziem, co było najprawdopodobniej przyczyną jej zgonu. Młodsza kobieta miała obrażenia głowy oraz rany cięte. Pozostałe osoby również miały rany cięte i kłute. Obrażenia te były najprawdopodobniej przyczyną zgonu tych osób – powiedział prok. Tomasz Waszczuk w rozmowie z "Gazetą Krakowską".
Jak dodał, ciało 35-latka znaleziono w łazience, natomiast ciała pozostałych trzech osób znajdowały się w innym pomieszczeniu. – Na dziś nie ma pewności, jaka była sekwencja zdarzeń. Śledczy nadal pracują nad odtworzeniem przebiegu tragedii – zaznaczył rzecznik prokuratury.
Mieszkanie pełne krwi. Ofiary miały liczne obrażenia
Jak informowała "Gazeta Wyborcza", oględziny mieszkania wykazały, że zbrodnia miała wyjątkowo brutalny przebieg. – To była wyjątkowo drastyczna zbrodnia – powiedział gazecie prokurator Tomasz Waszczuk. Jeden ze śledczych, cytowany przez "Gazetę Wyborczą", relacjonował natomiast: – Było wyjątkowo krwawo, na miejscu było pełno krwi.
Według ustaleń dziennika wszystkie ofiary miały liczne rany cięte i kłute, a także obrażenia zadane ciężkim narzędziem. W mieszkaniu zabezpieczono przedmioty, które mogły zostać wykorzystane podczas zbrodni. Nieoficjalnie Radio Eska podało również, że podczas oględzin policjanci zabezpieczyli nóż, który mógł być narzędziem zbrodni.
Trwają badania toksykologiczne
Śledczy zlecili dodatkowe badania ciała 35-latka.
Policja i prokuratura przesłuchały już członków rodziny oraz sąsiadów ofiar. Jak dotąd ich relacje nie wskazują, by w domu dochodziło do przemocy lub poważnych konfliktów. – Z tych zeznań nie wynika, by w tej rodzinie był głęboki konflikt. Według świadków rodzina miała być w dobrej kondycji i sytuacji materialnej. Sąsiedzi zeznali, że z tego mieszkania nie dobiegały żadne odgłosy mogące świadczyć, że dzieje się tam coś złego – powiedział prokurator Waszczuk "Gazecie Krakowskiej".